zdjęcia

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiara. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2012

Czas dla Boga...


Rozpoczął się kolejny Wielki Post, szczególne 40 dni, aby dobrze przygotować się do obchodów męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. 

Dla jednych jest to czas wyrzeczeń, postanowień, zadumy i refleksji. 

Dla innych kilkanaście dni „bezsensownego wpatrywania się w jakiś krzyż”. 

„Przecież trzeba korzystać jak najwięcej z życia. Nie ma czasu na umartwienie i pokutę” – mówią niektórzy „mędrcy” tego świata.
„Dyskoteka w Wielkim Poście – czemu nie?, przecież trzeba cieszyć się obecną chwilą, ponieważ jest taka krótka” – dopowiadają inni.

A gdzie jest Jezus?

Szykuje się na mękę? Sam…

I Ty możesz przy Nim być? Czy chcesz tego? Zastanów się? 
On Cię nie zmusza. To jest Twój wybór!...

Niech czas Wielkiego Postu jeszcze bardziej zbliży nas do Jezusa, aby każdy odkrył na nowo sens Krzyża – w którym jest nasze zbawianie.

środa, 25 stycznia 2012

Ten, który spotkał Chrystusa…


W dzisiejsze święto staje przed nami Apostoł Narodów – św. Paweł.

Co zaskakujące, także dzisiaj miałem egzamin z Nowego Testamentu (Dzieje Apostolskie i Listy Pawłowe).

Ten, który początkowo prześladował zwolenników Jezusa, wtrącał ich do więzienia, spotkał na swojej drodze Jezusa, przez co Jego życie uległo zmianie. 

Stał się narzędziem Boga, aby głosić Ewangelię wszystkim narodom. Całe swoje życie poświęcił służbie Jezusowi i Jego Ewangelii. Podczas podróży misyjnych niestrudzenie głosił poganom orędzie zbawienia, ofiarowane w osobie Jezusa Chrystusa – ukrzyżowanego i zmartwychwstałego.

On dla Jezusa i wiary w Dobrą Nowinę złożył świadectwo ze swojego życia. 
 
Szaweł ciągle jeszcze siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich. Udał się do arcykapłana i poprosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł uwięzić i przyprowadzić do Jerozolimy mężczyzn i kobiety, zwolenników tej drogi, jeśliby jakichś znalazł. Gdy zbliżał się już w swojej podróży do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba. A gdy upadł na ziemię, usłyszał głos, który mówił: Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz? Kto jesteś, Panie? - powiedział. A On: Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz. Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. Ludzie, którzy mu towarzyszyli w drodze, oniemieli ze zdumienia, słyszeli bowiem głos, lecz nie widzieli nikogo. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział. Wprowadzili go więc do Damaszku, trzymając za ręce. Przez trzy dni nic nie widział i ani nie jadł, ani nie pił. W Damaszku znajdował się pewien uczeń, imieniem Ananiasz. Ananiaszu! - przemówił do niego Pan w widzeniu. A on odrzekł: Jestem, Panie! A Pan do niego: Idź na ulicę Prostą i zapytaj w domu Judy o Szawła z Tarsu, bo właśnie się modli. /I ujrzał w widzeniu, jak człowiek imieniem Ananiasz wszedł i położył na nim ręce, aby przejrzał/. Panie - odpowiedział Ananiasz - słyszałem z wielu stron, jak dużo złego wyrządził ten człowiek świętym Twoim w Jerozolimie. I ma on także władzę od arcykapłanów więzić tutaj wszystkich, którzy wzywają Twego imienia. Idź - odpowiedział mu Pan - bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela. I pokażę mu, jak wiele będzie musiał wycierpieć dla mego imienia. Wtedy Ananiasz poszedł. Wszedł do domu, położył na nim ręce i powiedział: Szawle, bracie, Pan Jezus, który ukazał ci się na drodze, którą szedłeś, przysłał mnie, abyś przejrzał i został napełniony Duchem Świętym. Natychmiast jakby łuski spadły z jego oczu i odzyskał wzrok, i został ochrzczony. A gdy go nakarmiono, odzyskał siły. Jakiś czas spędził z uczniami w Damaszku i zaraz zaczął głosić w synagogach, że Jezus jest Synem Bożym. Wszyscy, którzy go słyszeli, mówili zdumieni: Czy to nie ten sam, który w Jerozolimie prześladował wyznawców tego imienia i po to tu przybył, aby ich uwięzić i zaprowadzić do arcykapłana? A Szaweł występował coraz odważniej, dowodząc, że Ten jest Mesjaszem, i szerzył zamieszanie wśród Żydów mieszkających w Damaszku.  
(Dz 9,1-22)

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Męczennik za wiarę

Szczepan pełen łaski i mocy działał cuda i znaki wielkie wśród ludu. Niektórzy zaś z synagogi, zwanej synagogą Libertynów i Cyrenejczyków, i Aleksandryjczyków, i tych, którzy pochodzili z Cylicji i z Azji, wystąpili do rozprawy ze Szczepanem. Nie mogli jednak sprostać mądrości i Duchowi, z którego natchnienia przemawiał. Gdy usłyszeli to, co mówił zawrzały gniewem ich serca i zgrzytali zębami na niego. A on pełen Ducha Świętego patrzył w niebo i ujrzał chwałę Bożą i Jezusa, stojącego po prawicy Boga. I rzekł: Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga. A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem. Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: Panie Jezu, przyjmij ducha mego! A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: Panie, nie poczytaj im tego grzechu. Po tych słowach skonał. 
(Dz 6,8-10;7,54-60)


Jezus powiedział do swoich Apostołów: Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
(Mt 10,17-22)
 
 

Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony - zachęta dla każdego z nas do wytrwałości w znoszeniu cierpienia i prześladowania z powodu wiary w Chrystusa. 
Ale czy dzisiaj wymaga się od nas świadectwa krwi, jak w wypadku Patrona dnia dzisiejszego - św. Szczepana? Na to pytanie wystarczy odpowiedzieć sobie choćby na podstawie informacji z krajów gdzie chrześcijaństwo jest prześladowane...

 Jeśli ktoś chce być w dzisiejszych czasach chrześcijaninem i to chrześcijaninem nie tylko "niedzielnym", to musi być przygotowany na niezrozumienie, kpiny, szyderstwa, wyszydzenie ze strony innych, "letnich" chrześcijan, a nawet czasami także i tych, którzy uważają się za sprawiedliwych, pobożnych i służących Bogu. 

Niestety, być prawdziwym uczniem Chrystusa nigdy nie było i nie będzie łatwo...

„Kto chce pójść za mną, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje” – to są słowa Tego, który jako pierwszy wziął na siebie Krzyż i na Nim zawisł w pogardzie i opuszczeniu. 

Szukanie uznania, poklasku i popularności; kompromisy i układy, to nie w stylu ani Chrystusa, ani Jego uczniów. I na to trzeba być przygotowanym. 
Prawdziwe świadectwo życia, a w razie konieczności również świadectwo wiary potwierdzone własną śmiercią - to jedyna droga prawdziwego ucznia Chrystusa. Trudna i wyboista, ale z pomocą Boga staje się łatwiejszą i prostszą. 

Kompromisy, układy i dyplomacja, to coś, co powinno być absolutnie obce chrześcijaństwu. Będą wyśmiewać, wyzywać od "zacofańców", "fundamentalistów" i "ciemnogrodu", będą mówić o konieczności tolerancji i o potrzebie roztropności … ale w takim przypadku sam Chrystus był najbardziej niekompromisowy, nieugodowy i uparty. 

Dla wielu żydów właśnie św. Szczepan był uważany za takiego fundamentalistę, fanatyka i bluźniercę. Dlatego zginął śmiercią męczeńską.

„Będziecie w nienawiści i pogardzie u wszystkich. Brat wyda brata i ojciec powstanie przeciwko własnemu dziecku …” A może tak właśnie trzeba? Oczywiście, że nie zawsze i nie bezmyślnie, ale czasami trzeba umieć iść pod prąd, nawet jeśli ten prąd konformizmu jest bardzo modny i silny. Obawiamy się śmieszności i niepopularności, a jednak … święty spokój i bezkonfliktowość za wszelką cenę nie jest wcale dobrem i prawdą. Jest tylko ułudą i okłamywaniem samego siebie i innych!

Patronie dnia dzisiejszego - święty Szczepanie – pomóż każdemu z nas być wiernymi świadkami Chrystusa, pomimo pokusy konformizmu, mimo obawy niepopularności i utraty pozycji wśród innych ludzi.





 

niedziela, 27 listopada 2011

Marana tha


Rozpoczął się Adwent – okres czterotygodniowego przygotowania do uroczystości Bożego Narodzenia.

Czas oczekiwania na przyjście Syna Bożego. 



Czym charakteryzuje się ten czas? Co on wyraża? Takie i podobne pytania warto zadać sobie na początku Adwentu. Po co? Aby ten czas nie był tylko zewnętrznym przygotowaniem, poprzez sprzątanie, kupowanie prezentów i ubieranie choinek. Świat współczesny proponuje każdemu z nas przedświąteczne show, pełne świateł, reklam i promocji. Czynniki zewnętrze mogą zagłuszyć w naszych sercach prawdziwą radość, która przez cały Adwent powinna wzrastać, by eksplodować w Boże Narodzenie. 

Warto przypomnieć sobie kilka ważnych informacji o Adwencie, a mianowicie:
Po pierwsze ten okres nawiązuje do oczekiwania Narodu Wybranego, Izraela na przyjście Mesjasza, Pomazańca Pańskiego.
Po drugie stwarza on nam okazję do godnego przygotowania do świąt Bożego Narodzenia.
Po trzecie przypomina nam, że Chrystus przyjdzie po raz drugi, aby dokonać podsumowania ludzkiej historii, aby nas osadzić, rozliczyć z otrzymanych talentów. 

Bohaterami tego okresu są:
Głównym jest sam Bóg, który wychodzi do człowieka grzesznego ze swoim miłosierdziem, pojednaniem i przebaczeniem.
Maryja jest kolejnym bohaterem tego adwentowego okresu. Ona jest jakby jakubową drabiną, po której zstąpił na ziemię Syn Boży. Ona jak gwiazda zaranna zapowiedziała światu, że bliski jest koniec nocy oczekiwania, za chwilę pojawi się na horyzoncie Słońce Bożego Miłosierdzia.
Innymi bohaterami są między innymi: św. Jan Chrzciciel, św. Józef i prorok Izajasz.

Każdy z nas jest także bohaterem Adwentu – nie obserwatorem, nie kibicem czy biernym widzem. 

Co więc mogę uczynić, aby dobrze przeżyć ten czas? Może warto podjąć na nowo trud oczekiwania i czujności... Pan jest blisko! 



Życzę wszystkim owocnego przeżycia Adwentu.


poniedziałek, 7 listopada 2011

Więcej wiary...

Jezus powiedział do swoich uczniów: Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc: żałuję tego, przebacz mu. Apostołowie prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Pan rzekł: Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze, a byłaby wam posłuszna. (Łk 17,1-6)


W dzisiejszej Ewangelii Jezus porusza trzy tematy:

Pierwszy dotyczy zgorszenia. Często bywamy dla drugiej osoby powodem zgorszenia  - czynimy kogoś gorszym, lub przynajmniej mniej dobrym i doskonałym niż my. Chrystus mówi w Ewangelii oczywiście o sytuacji, gdy ktoś gorszy świadomie i z premedytacją.

Temat drugi mówi o tym, jak ważne jest przebaczenie. Przebaczenie ofiarowane temu, kto żałuje, kto przeciwko nam zawinił jest cudownym lekarstwem na zło. Nic tak bardzo nie czyni tego świata lepszym, jak właśnie przebaczenie żałującemu i darowanie mu win.

Trzecim tematem jest wiara. Wiara nie służy do przesadzania drzew, czy przenoszenia gór, ale nawet mała wiara potrafi czynić cuda! Trzeba pamiętać, że wiara, o której mówi Pan Jezus jest to osobista i żywa relacja z Bogiem.
 

środa, 12 października 2011

Dlaczego?...



Gdy stajemy wobec konkretnych przypadków i wydarzeń, których sensu nie możemy, a może po prostu nie potrafimy po ludzku pojąc i zrozumieć, często w życiu stawiamy pytanie: Dlaczego? A jakie są to przypadki i sytuacje? – wiele ich w naszym życiu, gdy pytamy na przykład:
Dlaczego mój ojciec jest śmiertelnie chory, a ja nie mogę mu pomóc? – pyta młoda córka, która godzinami czeka przy łóżku chorego – na cud!
Dlaczego mój mąż mnie zdradził? – pyta zrozpaczona żona, która po 15 latach związku małżeńskiego zostaje zdradzona przez swojego męża;
Dlaczego nikt mnie nie rozumie? – pyta dorastający chłopak, który chce się usamodzielnić;
Dlaczego, Boże pozwalasz na cierpienie ludzi, kiedy wielcy i bogaci żyją w dostatku i luksusie? – pyta samotna matka dwójki dzieci, której jedno jest śmiertelnie chore, a drugiemu nie ma co dać na obiad, patrząc jak jej sąsiad każdego dnia wyrzuca chleb do kosza na śmieci!  


I wiele innych pytań: „Dlaczego…?” – każdy może dołączyć swoją listę.
Wobec takich i podobnych pytań nie ma łatwych, prostych i jednoznacznych odpowiedzi. Może trzeba się po prostu zgodzić z twierdzeniem, że nie na wszystkie pytania stawiane przez ludzi można rozumowo odpowiedzieć. Może na niektóre z nich odnajdziemy pełną i wyczerpującą odpowiedź dopiero po drugiej stronie życia.
A teraz może wystarczy po prostu zamilknąć i z wiarą wyznać: Wierzę, Boże, że w tych sytuacjach i wydarzeniach, których teraz nie rozumiem Ty jesteś obecny i mogę liczyć na Twoją pomoc i wsparcie. 



niedziela, 9 października 2011

Jan Paweł II - Człowiek modlitwy


„ Pełnię modlitwy osiąga człowiek nie wtedy, kiedy najbardziej wyraża siebie, ale wtedy, gdy w niej najpełniej obecny staje się Bóg”. (bł. Jan Paweł II)

Panie, naucz nas się modlić (Łk 11,1)
Tak, Panie Jezu,
naucz nas tej szczególnej wiedzy,
jedynej, która jest niezbędna,
jedynej, będącej w zasięgu wszystkich,
jedynej, która znosi granice czasu,
aby podążać za Tobą do domu Ojca,
kiedy również my "będziemy do Niego podobni,
bo ujrzymy Go takim, jakim jest". (1 J 3, 2)
Panie, naucz nas,
tej Boskiej wiedzy; ona nam wystarczy.
(bł. Jan Paweł II) 

sobota, 24 września 2011

Zrozumieć plany Boga…


Czy można zrozumieć plany Boga? Odpowiadając na to pytanie może warto na samym początku zastanowić się: Czy w relacjach z innymi ja potrafię rozumieć drugiego człowieka, jego plany, zachowania czy sposób myślenia? A może trzeba najpierw zapytać się samego siebie: Czy ja rozumiem siebie, swoje postawy i zachowania?
Wielu ludzi pragnęło, pragnie i będzie pragnęło poznać i zrozumieć plany Stwórcy. W Piśmie Świętym jest o tym mowa. Gdzie? Może warto przypomnieć sobie pierwsze czytanie z XXV Niedzieli Zwykłej w którym prorok Izajasz zachęca słowami: „Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko”. Jednak w dalszej części prorok stwierdza z całą pokorą: „Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami, mówi Pan. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje nad waszymi drogami i myśli moje nad myślami waszymi” (Iz 55,6-9).
W Nowym Testamencie także św. Paweł w liście do Rzymian pisze o niezbadanych wyrokach Stwórcy: „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi! Kto bowiem poznał myśl Pana, albo kto był Jego doradcą?” (Rz 11,33-34).
Jaki wniosek można wysunąć z analizy tych fragmentów Pisma Świętego? Ja odkrywam jeden: Myśli i plany Boga odbiegają często, są inne od naszych ludzkich.


Problemy ze zrozumieniem zamysłów Bożych miał każdy, kto w sposób poważny traktował swoją więź z Bogiem. Przykładów w Biblii odnajdujemy wiele, choćby Maryja i Józef, którzy „jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział” Jezus, gdy odnaleźli Go w świątyni. Innym przykładem jaki przychodzi mi na myśl są Apostołowie, którzy mimo, że tyle czasu przebywali z Jezusem nie do końca rozumieli Jego naukę i misję jaką miał do wykonania. Nie pojęli trzech zapowiedzi męki, śmierci i zmartwychwstania Mistrza – „Oni jednak nic z tego nie zrozumieli. Rzecz ta była zakryta przed nimi i nie pojmowali tego, o czy była mowa” (Łk 18,34).

Niezdolność człowieka do zrozumienia planów i tajemnicy Boga nie oznacz, że nasz rozum jest bezużyteczny, ale pokazuje, że on sam nie wystarczy. Do poznania niektórych prawd jest potrzebna nam wiara. Pamiętam jak na pierwszym roku w Seminarium na Metafizyce mieliśmy przeczytać encyklikę Jana Pawła II „Fides et ratio”. Papież pisał w niej, że „wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy”. Aby przynajmniej w jakieś mierze móc zrozumieć tajemnicę Bożych planów i zamysłów potrzebne są nam jednakowo te dwa skrzydła. Są one darami Boga, w które zostaliśmy przez Niego wyposażeni.